Jeśli zastanawiacie się, jak powinien wyglądać idealny thriller, to dowiecie się tego czytając powieść Jakuba Szamałka!


Polski rynek zalewany jest książkami, które są albo nijakie, albo po prostu złe. Trudno znaleźć oryginalny kryminał bądź thriller — wciągający i wywołujący mieszankę emocji, która biłaby z każdej strony.
U Szamałka jest natomiast wszystko, co niezbędne — co wzbudza strach, stres, zaciekawienie i niepohamowaną chęć przeczytania „Cokolwiek wybierzesz” w jedną noc (co jest trudne, bo ma ponad 400 stron). Dawno już nie czytałem książki, w której to nie zakończenia rozdziałów zachęcały mnie do dalszej lektury, ale każda strona. Pamiętam, jak przy ostatnio czytanej książce Remigiusza Mroza autor na siłę i bez wyczucia wrzucał na koniec każdego rozdziału niby zaskakujące sytuacje, które tylko sprawiały, że lektura z każdą stroną stawała się coraz bardziej kiczowata i sztuczna. Tymczasem Szamałek już na samym początku postawił sobie poprzeczkę dość wysoko, a z każdym kolejnym rozdziałem podnosił ją coraz bardziej. Udało mu się utrzymać mnie w napięciu przez każdą stronę aż do finału. I o to właśnie chodzi, to jest prawdziwy kunszt!
Na tym podłożu autor zbudował wciągającą opowieść — dopracowaną w niemal każdym szczególe, niezwykle autentyczną i przekonującą. Z bohaterami z krwi i kości — naturalnymi, o różnych charakterach i zachowaniach. Dodatkowo sama kreacja bohaterów i świata, a także tematyka przywodziły mi na myśl twórczość Stiega Larssona. I to właśnie do tego autora mógłbym porównać Szamałka, bo chodź do geniuszu Larssona troszkę mu jeszcze brakuje, to jednak trudno szukać innego polskiego autora, który pisałby tak niezwykle.
Gorąco Wam tę powieść polecam i daję jej 9/10.
Nie mogę niestety dać maksymalnej oceny, bowiem pewien problem sprawiła mi główna bohaterka. Choć jest ona wykreowana naprawdę realistycznie i nieprzeciętnie, to jednak w kilku miejscach w oczy zakłuła mnie jej naiwność. Co prawda wymagała tego fabuła, jednak no właśnie — opowieść niejako zmusiła ją do podjęcia kilku nie do końca racjonalnych (w stosunku do całego realizmu powieści) decyzji. Choć pewna naiwność i nieznajomość świata stała się podstawą do kreacji bohaterki, to jednak część wydarzeń, w których brała udział, zdawało się, że niczego jej nie nauczała (a wyraźnie powinna). Te potknięcia za bardzo rzuciły mi się w oczy — tym bardziej, że to właśnie one nadawały bieg dalszym wydarzeniom.
Niemniej powieść godna jest polecania. Wierzcie mi — trudno będzie szukać czegoś równie genialnego wśród polskich publikacji, a domyślam się, że najszybciej przeczytamy coś podobnego dopiero w kontynuacji „Cokolwiek wybierzesz”, której już nie mogę się doczekać.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wszechmocny - fragment powieści #1

Lepiej nie będzie (11): Męczy mnie marnowanie życia