Posty

Lepiej nie będzie (13): Majówka, czyli nie wymiotujcie na nikogo, ani nie dajcie zwymiotować na siebie

Obraz
Majówka to prawdziwy festiwal zmysłów. I choć to także mozaika gorzkiej codzienności, to jednak w kumulacyjnej wersji premium. Zaczyna się od zmysłu węchu - już na wstępie bowiem czuć, że wszyscy mamy wolne nie tylko od pracy, ale i mycia się. Gdzie by się nie wsiadło, tam z tłumu unosi się swąd potu - szczególnie z nieumytych pach i okolic intymnych. Do tego dochodzi często zapach alkoholu i papierosów - naszych najlepszych perfum, które walczą o dominację z potem i zapachem wymiocin. Choć zapach wymiocin zazwyczaj pojawia się w okolicach północy pierwszego dnia, to jest niesamowitą zapowiedzią mieszania smaków. Polacy to bowiem prawdziwi koneserzy, którzy dopiero po spróbowaniu dwóch rodzajów wódki, wypiciu trzech piw i wina z kubka (plastikowego, oczywiście. Nie jesteśmy barbarzyńcami, żeby wino pić z gwintu) są w stanie stwierdzić, że najlepszy smak ma spirytus rozrobiony z wodą z ogórków kiszonych. Smak alkoholu miesza się ze smakiem staropolskich wyrobów mięsnych - k...

Lepiej nie będzie (12): Sen jest dla słabych

Obraz
Nie śpię od ponad trzydziestu godzin. Nie ma w tym niczego dziwnego ani nowego - studia to idealny moment na zawalanie nocy i zdrowia. Później już zapewne nie będzie ochoty na życie bez życia. Zazwyczaj jednak ten „przymus” sennego trwania w realności (czyli bezczynnego siedzenia na zajęciach) wynikał z nocnych, miejskich eskapad alkoholowych. Tymczasem całą dzisiejszą noc przeleżałem wpatrzony w sufit. Starałem się nie obracać żadnych myśli, aby sen wypełnił swobodnie pustkę po nich, ale tym razem to nie zadziałało. Co jednak najciekawsze, po powrocie do życia w pionie mój umysł przeszedł swoistą konwersję - z myślenia słowami nagle przeszedł na myślenie obrazami. Od rana siedziałem na zajęciach, jednak trudno było mi formułować myśli, bo w głowie kłębiły mi się same wizualizacje. Plastyczne, barwne, głębokie i niezwykle wyraźne. Tym bardziej się takie stawały, im więcej myślałem o sytuacjach abstrakcyjnych, nierealnych. Nagle tworzenie ciekawych scen, które warto byłoby zap...

Lepiej nie będzie (11): Męczy mnie marnowanie życia

Obraz
Jestem człowiekiem, który szybko się męczy. Mam chyba małą pojemność umysłową, bo gdy popracuję dwie, trzy godziny przed komputerem, potrzebuję przerwy, która często rozrasta się do czasu porównywalnego z tym, który spędzam na robieniu czegoś konkretnego. Choć uwielbiam działać, to jednak mój dzień zazwyczaj po połowie jest podzielony na pracę i opieprzanie się. Dodatkowo wieczorami siedzę do późna - czy to oglądając ten sam film któryś już raz, czy to przeglądając Instagrama, w głowie mając myśli, że jestem już zbyt zmęczony na robienie czegokolwiek kreatywnego. Dlatego siedzę do trzeciej w nocy i gapię się tępo w telefon bądź sufit. Ale nie potrafię wcześnie kłaść się spać. A przez to rano wstaję o dziesiątej i z marszu nie mam siły na życie. Po kilku takich dniach potrzebuję się zresetować. Dziś znów jest ten dzień. Pojutrze mam poprawkę, dlatego cały dzień udawałem, że się uczę, a tym czasem siedziałem i nie robiłem nic, bo poszedłem późno spać i nie miałem siły na cokolwie...

Lepiej nie będzie (10): Co jeśli?

Obraz
Wdech-wydech. Narodziny-śmierć. Palić zacząłem po staniu się na tyle poważnym młodzieńcem (jeszcze nie Postczłowiekiem), że w kiosku nie wstyd mi było prosić o czerwone Marlboro bądź niebieskie Lusky Strike, a gdy sprzedawcy wstyd by było pójść za mną, aby nakablować na mnie mojemu ojcu. Byłem w połowie liceum. Na rok przed maturą uczyłem się więc nie tylko historii i tego, jak zepsuć swój stosunek do języka polskiego, ale także, jak oddychać i nie zakasłać się przy tym na śmierć. Z papierosem w ustach poszedłem na studia. Z papierosem w dłoni poznałem pierwszych nieprawdziwych znajomych. Z dymem w płucach na poważnie (nie) rozmawiałem o literaturze, wierząc, że to ona będzie całym moim życiem. Życiem stała nikotyna, choć czułem, że to nie uzależnienie, ale miłość. Szare, coraz mniej drapiące w gardło zauroczenie, które było sensem — życia i śmierci. Po trzech latach wiedziałem, że nie potrafię żyć bez papierosa. Choć balansowałem między połową paczki dziennie a paczką...

Nieśmiertelnie poważne życzenia świąteczne

Obraz
Najdrożsi , z okazji tegorocznych/zeszłorocznych/przyszłorocznych (niepotrzebne skreślić) świąt Bożego Narodzenia (bez względu na to, czy wierzycie w Jezusa, czy Briana), chciałbym Wam życzyć wszystkiego, co najlepsze i co takowym jawić się może — wszystkiego, co ludzkie i wszystkiego, co nam obce. Dużo zdrowia psychicznego, radości z własnej świadomości istnienia, szacunku dla innych ludzi i świata zewnętrznego (choćby miało to wymusić odcięcie się od niego). Pokory i odnalezienia (bądź ugruntowania) własnej tożsamości. Umiejętności mówienia i milczenia nie tylko w Wigilię. Dużo spokoju, więcej wolnego czas, zagięcia czasoprzestrzeni i przesunięcia wyroku śmierci. Ale nie nieśmiertelności. Doczekania postczłowieczeństwa — żebyśmy wszyscy zobaczyli, że człowiek jednak może być człowiekiem, a stanie się zwierzęciem może przynieść same korzyści w życiu po śmierci bądź po reinkarnacji (bo jednak bycie zwierzęciem w życiu podstawowym nie mogłoby być zbyt fajne). Ż...

Ludzie to fikcja

Obraz
Moi drodzy! Oto nastąpił przełom w mojej „karierze” internetowej. Oprócz pisania na Facebooku oraz blogu i publikowania zdjęć na Instagramie postanowiłem zacząć mówić na YouTubie. Jak na razie gadam o wszystkim, ale mam nadzieję, że niedługo przerodzi się to w coś wystarczająco interesującego i satysfakcjonującego. Poniżej wrzucam moje dwa najnowsze filmy. Zachęcam do oglądania, komentowania oraz subskrybowania. Wszelkie Wasze wrażenia wesprą mnie przy okazji kolejnych filmów, a komentarze (że tak powiem - około tematyczne) może niedługo posłużą mi do nagrania oddzielnego filmiku, w którym właśnie do nich bym się odnosił :D   Życzę miłego oglądania :) Jak żyć, żeby było źle Ludzie to fikcja - ballada o bezsensowności Mój kanał znajdziecie tutaj: Postczłowiek

Lepiej nie będzie (9): Sex kamerki, Masłowska, Littlemooonster

Obraz
Wczoraj oficjalnie (sam przed sobą) ogłosiłem jeden z ważniejszych „wynalazków” ostatnich lat - transmisja live (na Facebooku bądź Instagramie. Podglądanie sąsiadów z bloku naprzeciwko to jednak nie to samo). Jestem osobą raczej introwertyczną. Kiedyś podejrzewałem agorafobię, ale dziś stwierdzam, że to zwykła aspołeczność. I dokonałem odkrycia - internetowa transmisja na żywo jest czymś doskonałym. Pomijam już bezkonkurencyjne sex kamerki na żywo i lajwy littlemooonster96, bo... bo są bezkonkurencyjne, ale głównie chciałbym się skupić na transmisjach bardziej przyziemnych, jak chociażby - transmisjach spotkań autorskich. Wczoraj oglądałem spotkanie z Dorotą Masłowską, otwierające Apostrof. A jakiś czas temu oglądałem spotkanie z Weroniką Szymańską (Billie Sparrow). Przede wszystkim - często nie mam czasu, aby jeździć po Polsce na spotkania autorskie, a bardzo je lubię. Głównie czasu nie ma teraz, przed sesją letnią. A jak już jest jakieś spotkanie w Łodzi, to często mam tak, ż...